Blog

Ocena Strony WWW Polpharma. [Audyt UX/UI]

Autor: Szymon Kubala

Opublikowano: 22.02.2026

Zaktualizowano: 17.06.2026

W dzisiejszym artykule bierzemy pod lupę stronę internetową największego polskiego producenta leków – firmy Polpharma. Serwisy korporacyjne (Corporate Websites) rządzą...

ocena strony www polpharma

W dzisiejszym artykule bierzemy pod lupę stronę internetową największego polskiego producenta leków – firmy Polpharma. Serwisy korporacyjne (Corporate Websites) rządzą się innymi prawami niż klasyczny e-commerce, jednak ich ostatecznym celem pozostaje konwersja (generowanie leadów B2B, relacje inwestorskie, employer branding). Niestety, audyt Polpharmy ujawnia poważne luki w użyteczności.

Kluczowe "takeaways" dla Twojego biznesu:

  • Misplaced CTA (Błędne wezwanie do działania): Najważniejsze miejsce na stronie głównej zajmuje zaproszenie do... gry w miasteczko lekowe, ignorując potrzeby inwestorów i partnerów B2B.
  • Karta produktu to "Ślepa Uliczka" (Dead End): Strona leku nie oferuje żadnej ścieżki konwersji. Pacjent nie wie, gdzie kupić lek, a dystrybutor nie wie, jak skontaktować się z działem sprzedaży.
  • Krytyczne błędy wyszukiwarki (High Friction): Wyszukiwarka produktów jest ukryta na dole strony, zacina się, a jej interfejs zasłania inne elementy menu, co drastycznie wydłuża czas dotarcia do informacji.
  • Zrujnowane Credibility (Wiarygodność): Podawanie sprzecznych informacji (np. 4 fabryki na stronie głównej, 5 fabryk w zakładce "O nas") to błąd, który w branży farmaceutycznej podkopuje zaufanie do marki.
  • Ukryty kontakt (Discoverability): Zmuszanie partnera biznesowego do skrolowania na sam dół strony w poszukiwaniu danych kontaktowych to prosta droga do utraty cennych leadów.

Wstęp: Serwis korporacyjny to nie wizytówka, to maszyna biznesowa

Kiedy myślimy o największym producencie leków w Polsce, firmie o 90-letniej tradycji z wielomilionowymi nakładami na innowacje, oczekujemy cyfrowego doświadczenia klasy premium. Strona korporacyjna (Corporate Website) takiego giganta musi płynnie obsługiwać kilka zupełnie różnych grup docelowych: pacjentów, lekarzy, partnerów biznesowych (B2B), inwestorów oraz potencjalnych pracowników.

Jak zaprojektować interfejs, który pogodzi te wszystkie interesy? Z pewnością nie tak, jak zrobiła to Polpharma.

Nasz audyt UX/UI udowadnia, że brak jasno zdefiniowanych celów konwersji i błędna hierarchia informacji prowadzą do powstania cyfrowego chaosu. Użytkownik, niezależnie od tego, czy jest dystrybutorem chcącym zamówić paletę leków, czy dziennikarzem szukającym informacji o ESG, na stronie Polpharmy napotyka na Friction (tarcie), które skutecznie zniechęca go do dalszej interakcji. Przyjrzyjmy się 5 kluczowym lekcjom biznesowym płynącym z tej analizy.

Lekcja 1: Błędy w architekturze informacji, czyli gra zamiast biznesu

Information Architecture (Architektura Informacji) to fundament każdego serwisu. To ona decyduje, co użytkownik zobaczy w pierwszej kolejności i jak szybko zrozumie, czym zajmuje się firma.

Problem: Zaburzony Attention Ratio w sekcji Hero

Po wejściu na stronę główną Polpharmy wita nas sekcja Hero. Widzimy tam podział na komunikację naukową, HR-ową i komercyjną. Jednak głównym przyciskiem CTA (Call to Action), umieszczonym w najbardziej eksponowanym miejscu, jest wezwanie: "Ułóż z nami miasteczko lekowe".

Co więcej, zjeżdżając nieco niżej, natrafiamy na ogromną sekcję HR (rekrutacyjną), podczas gdy kluczowe informacje dla biznesu (np. wyszukiwarka produktów) są zepchnięte niemal do samej stopki.

Diagnoza UX:

Mamy tu do czynienia z drastycznie zaburzonym Attention Ratio (stosunkiem liczby dostępnych akcji do liczby akcji pożądanych biznesowo) oraz brakiem segmentacji intencji użytkownika (User Intent). Umieszczenie grywalizacji jako głównego punktu styku z marką na stronie korporacyjnej to błąd strategiczny. Gra nie generuje leadów B2B ani nie przyciąga inwestorów. Podobnie, eksponowanie sekcji rekrutacyjnej nad kluczowymi produktami odwraca uwagę od rdzenia biznesu.

Wniosek biznesowy:

Główna sekcja Twojej strony (Above the Fold) to najdroższy obszar reklamowy, jakim dysponujesz. Jeśli marnujesz go na działania poboczne (gry, ciekawostki), tracisz uwagę decydentów. Każdy element na stronie głównej powinien odpowiadać na pytanie: "Jak to wspiera nasz główny cel biznesowy?". Zamiast gry, w tym miejscu powinien znaleźć się wyraźny lejek kierujący dystrybutorów do strefy B2B lub pacjentów do bazy wiedzy o lekach.

Lekcja 2: Dead End, czyli jak zabić konwersję na karcie produktu

Karta produktu (Product Details Page) to serce każdego biznesu produkcyjnego. To tutaj użytkownik podejmuje decyzję o dalszym kroku. Sprawdziliśmy, jak wygląda karta niezwykle popularnego leku z portfolio Polpharmy (Acard).

Problem: Strona, z którą nie da się nic zrobić

Wchodząc na kartę produktu, użytkownik widzi podstawowe dane: stężenie, kod EAN, informację "bez recepty". I to wszystko.

  • Jeśli jestem pacjentem – nie mam mapki "Gdzie kupić ten lek?" (brakuje integracji z systemami aptecznymi).
  • Jeśli jestem lekarzem – nie mam dostępu do rozszerzonych badań klinicznych dotyczących tej konkretnej terapii.
  • Jeśli jestem partnerem biznesowym (Hurtownia) – nie mam absolutnie żadnego formularza kontaktowego, by zapytać o ofertę hurtową.

Jedyne interaktywne elementy to "Pobierz zdjęcie" oraz zgłoszenie działania niepożądanego.

Diagnoza UX:

W słowniku UX nazywamy to zjawiskiem Dead End (Ślepa Uliczka). Użytkownik przeszedł przez proces wyszukiwania, dotarł do celu (produktu), ale system nie oferuje mu żadnej logicznej ścieżki kontynuacji (Next Logical Step). Projektant strony zapomniał o zaplanowaniu User Journey (Podróży Użytkownika) po zapoznaniu się z ofertą.

Wniosek biznesowy:

Karta produktu bez wyraźnej ścieżki konwersji to przepalanie ruchu. Dla firmy takiej jak Polpharma brak opcji "Skontaktuj się w sprawie zamówień hurtowych" bezpośrednio przy produkcie to zmuszanie klienta B2B do szukania kontaktu na własną rękę. W e-commerce i B2B każda podstrona musi mieć cel. Jeśli klient nie ma w co kliknąć, po prostu zamyka kartę przeglądarki, a Ty tracisz potencjalny przychód.

Lekcja 3: Search z piekła rodem (Friction w czystej postaci)

W organizacjach o ogromnym portfolio produktowym wyszukiwarka (Search Bar) jest często ważniejsza niż główna nawigacja. To ona ratuje użytkownika przed koniecznością przeklikiwania się przez dziesiątki kategorii.

Problem: Ukryta i niedziałająca wyszukiwarka

Na stronie Polpharmy wyszukiwarka leków znajduje się... na samym dole strony. Co gorsza, jej użyteczność jest katastrofalna:

  1. Po kliknięciu w ikonę lupy nie aktywuje się pole tekstowe – użytkownik musi domyślić się, że należy przesunąć kursor, aby móc zacząć pisać.
  2. Delikatne przesunięcie myszki poza obszar wyszukiwarki natychmiast ją zamyka i rozwija inne moduły menu (zasłaniając widok).
  3. Dropdown (lista rozwijana) z kategoriami rozwija się w dół, ucinając się na stopce, przez co użytkownik widzi tylko 3 opcje z kilkudziesięciu.
  4. Wpisanie prawidłowej nazwy leku w pierwszym kroku pokazuje komunikat "Brak produktów", który znika dopiero po wciśnięciu klawisza Enter.

Diagnoza UX:

To podręcznikowy przykład wysokiego Interaction Friction (tarcia interakcyjnego). Narzędzie, które z założenia ma ułatwiać i przyspieszać realizację zadania, staje się przeszkodą. Rozwijanie się menu poza ekran to błąd responsywności i braku testów QA (Quality Assurance). Fałszywy komunikat "Brak produktów" to z kolei błąd stanu interfejsu (System Status Visibility).

Wniosek biznesowy:

Zepsuta wyszukiwarka to bezpośrednia utrata klientów. Jeśli lekarz lub farmaceuta szybko szuka substancji czynnej na stronie producenta i natrafia na "Brak produktów" (mimo że lek istnieje), natychmiast traci zaufanie do narzędzia i szuka informacji u konkurencji lub w zewnętrznych bazach. W cyfrowym świecie brak intuicyjności równa się brakowi profesjonalizmu.

Lekcja 4: Credibility i Efekt Aureoli – gdy detale podważają zaufanie

Zaufanie (Credibility) to najdroższa waluta, szczególnie w branży farmaceutycznej. Użytkownik ocenia profesjonalizm firmy na podstawie jakości jej cyfrowych punktów styku (Touchpoints).

Problem: Chaos informacyjny i niespójność

Na stronie głównej Polpharma chwali się (w sekcji statystyk), że posiada 4 zakłady produkcyjne. Jednak gdy wejdziemy w niezwykle długą i nieczytelną zakładkę "O nas", ta sama firma twierdzi, że posiada 5 zakładów produkcyjnych. Dodatkowo sekcja aktualności ("Newsroom") jest prowadzona nieregularnie – daty publikacji przeskakują o kilka miesięcy (np. z lipca od razu na luty), a obok wpisów straszą pustokąty (brakujące miniatury zdjęć). Błędy typu "wiszące spójniki" na końcu linii czy niespójne formatowanie fontów (różne kroje na jednej podstronie) dopełniają obrazu zaniedbania.

Diagnoza UX:

W psychologii poznawczej istnieje zjawisko zwane Halo Effect (Efekt Aureoli). Polega ono na tym, że na podstawie jednej (często błahej) cechy wyrabiamy sobie ogólną opinię o całej organizacji. Jeśli strona internetowa firmy farmaceutycznej zawiera sprzeczne dane liczbowe, luki w kodzie i błędy edytorskie, mózg użytkownika podświadomie projektuje to zaniedbanie na sam produkt.

Wniosek biznesowy:

"Skoro nie potrafią spójnie policzyć swoich fabryk na własnej stronie, to czy mogę im ufać w kwestii precyzji składu leków?". Choć brzmi to brutalnie, tak właśnie działa podświadomość decydentów. Niespójność informacyjna niszczy markę premium. Utrzymanie higieny cyfrowej (aktualne dane, brak błędów w tekstach, sprawne linki) to nie jest kwestia estetyki – to kwestia ochrony reputacji i wyceny rynkowej firmy.

Lekcja 5: Dostępność i internacjonalizacja – bariery dla inwestorów

Duża organizacja o międzynarodowych ambicjach musi dbać o wszystkich swoich interesariuszy. Polpharma na tym polu również odnotowuje potknięcia.

Problem: Zepsuty angielski i "jednorazowy" kontrast

Przełączenie strony na język angielski natychmiastowo rozbija layout głównego menu (tekst przechodzi do drugiej linijki, łamiąc design). Co gorsza, główny przycisk CTA (wspomniana wcześniej gra) w ogóle nie zostaje przetłumaczony, pozostając w języku polskim. Kwestia dostępności (WCAG) również kuleje. Przycisk wysokiego kontrastu znajduje się tylko na samej górze strony i nie podąża za użytkownikiem (Sticky Element). Jeśli osoba niedowidząca zeskroluje stronę w dół, traci możliwość dostosowania widoku.

Diagnoza UX:

Brak testów z zakresu Internationalization (I18n) oraz połowiczne wdrożenie zasad Accessibility. Złamany layout po zmianie języka to znak, że strona była projektowana wyłącznie pod język polski, bez uwzględnienia elastyczności interfejsu (Fluid Typography).

Wniosek biznesowy:

Inwestor zagraniczny wchodzący na stronę główną widzi "rozsypane" menu i główny przycisk w niezrozumiałym języku. Jaki wyciąga wniosek? "Ta firma nie jest gotowa na rynki globalne". Z kolei słaba dostępność cyfrowa (WCAG) to nie tylko kwestia wykluczenia społecznego, ale też rosnące ryzyko kar prawnych (zwłaszcza w świetle Europejskiego Aktu o Dostępności - EAA).

Podsumowanie: Brak strategii kosztuje najwięcej

Audyt UX/UI serwisu Polpharmy obnaża najczęstszy problem wielkich korporacji: strona internetowa stała się tablicą ogłoszeniową dla wszystkich działów firmy, a nie precyzyjnym narzędziem biznesowym.

Dział PR wrzucił grę o miasteczku. Dział HR wymusił wielką sekcję rekrutacyjną na stronie głównej. Dział produktowy dołożył wyszukiwarkę na dole strony. Efekt? Brak spójności, chaos nawigacyjny i gigantyczne tarcia (Friction) dla użytkownika końcowego.

Rekomendacja Crafton: Każda podstrona serwisu korporacyjnego musi realizować określony scenariusz biznesowy. Karta produktu musi sprzedawać (lub generować leady do hurtowni). Strona główna musi natychmiast pozycjonować firmę jako lidera w oczach inwestorów i partnerów. Wymaga to odważnej decyzji o priorytetyzacji treści i gruntownego przebudowania Architektury Informacji (IA).

Zastanów się: czy na stronie Twojej firmy klient B2B od razu wie, jak zostawić Ci swoje pieniądze? Jeśli nie, czas na poważne zmiany.

Tagi:

Udostępnij: